Już dawno miałam zrobić zdjęcia gotowego pokoju Iguszki. Starałam się, by odpowiadał zasadom Montessori, a przy tym był zrobiony jasno, prosto i w miarę budżetowo, z tego co mieliśmy już na stanie. Biurko to blat, który wymontowaliśmy z naszego poprzedniego mieszkania przy okazji pierwszego remontu. Był biały i nieco podniszczony, więc okleiliśmy go super tanią okleiną meblową z Castoramy i teraz wygląda jakby był z jasnego dębu. Dodaliśmy dwie nóżki i kątowniki do ściany, voila niskie biurko dla dziecka gotowe :) Łóżko domek zamówiliśmy z olx, szafki są z IKEA (zostały po dawnej właścicielce naszego mieszkania), dywanik dostaliśmy od dziadków, piękna miarka wzrostu w kształcie deski surfingowej jest z Letters of Mine. Zasłony uszyłam sama z meteriału na metry z IKEA. W pokoiku nowe są tak naprawdę tylko łóżeczko i duża szafa Pax, reszta to kombinacja i tak najbardziej lubię organizować własne wnętrza ;)
Wczoraj byliśmy w otomińskim lesie (niedaleko Gdańska) i sprawdzaliśmy co nowego tam wyrosło. Łukasz przygotowywał kolejny spacer zielarski Skrzynki z Kaszub - LINK , a my dzielnie pomagałyśmy. Las był wyjątkowo fotogeniczny, my może troszkę mniej, ale też załapaliśmy się na zdjęcia. Leśne spacery są najlepsze!
Kiedy byłam mała lubiłam pomagać mamie w kuchni. W wieku około 6 lat zapragnęłam rozpocząć solową karierę kulinarną i bardzo chciałam zrobić coś zupełnie sama. Miałam zakaz dotykania ostrych narzędzi, więc swoje pierwsze kanapki zrobiłam przy pomocy noża do masła. Patrzyłam na krzywe kromki posmarowane margaryną i myślałam o tym, że jestem już gotowa do roli Perfekcyjnej Pani Domu lub przynajmniej do roli Matki Karmicielki. Chyba każdy wspomina miło swoje kulinarne debiuty (nawet jeśli nie były zbyt udane). Na debiut cukierniczy z pewnością mogę polecić przepis na najprostsze babeczki, które zawsze wychodzą dobrze.
Przepis podstawowy (na około 12 babeczek):
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki cukru
- szczypta soli
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 jajka
- 1/3 szklanki mleka
- 1/3 szklanki oleju
Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre łączymy w drugiej, potem mieszamy zawartość obu misek i podstawowe ciasto jest gotowe. Powinno dać się łatwo nakładać łyżką do foremek. Jeśli wydaje się zbyt lejące dodajemy trochę mąki, jeśli jest zbyt twarde możemy wlać trochę mleka. Pieczemy około 20min w 180st.C
Ten przepis można modyfikować na milion sposobów. Dziś zrobiłam wersję z jabłkami:
3 duże jabłka kroimy na płatki (czyli obrany owoc obkrajamy na drobne kawałki),zasypujemy około 3 łyżkami cukru i łyżeczką cynamonu, mieszamy i odstawiamy na bok. Kręcimy ciasto podstawowe, dodając do suchych składników trochę (np pół łyżeczki) cynamonu. Można dodać też trochę miodu (np łyżkę). Do gotowego ciasta wsypujemy wcześniej przygotowane jabłkowe płatki i mieszamy, tak by obkleiło je ciasto. Mieszaninę wkładamy do foremek z papilotkami i pieczemy około 25min w 180stC. Kiedy już trochę ostygną obsypujemy je cukrem pudrem i gotowe.
Jabłka mieliśmy dziś jak zwykle ze ,,Skrzynki z Kaszub". Polecamy wszystkim mieszkańcom Trójmiasta! :) www.facebook.com/skrzynkazkaszub
Przeskok ze studenckiego życia w dorosłość wymaga sporego rozbiegu. Trzeba zająć się wieloma rzeczami: rodzina, praca i własne miejsce na świecie ;).
To priorytety, które pochłaniają człowieka bez reszty. Jak do tej pory wszystko jest na dobrej drodze. Nasza firma ruszyła już ze stroną i facebookiem Zapraszamy ;) Kto by pomyślał, że założymy własne biuro architektoniczne? Pracy jest dużo, ale nie narzekamy bo każdy projekt to nowa historia i wyzwanie.
To priorytety, które pochłaniają człowieka bez reszty. Jak do tej pory wszystko jest na dobrej drodze. Nasza firma ruszyła już ze stroną i facebookiem Zapraszamy ;) Kto by pomyślał, że założymy własne biuro architektoniczne? Pracy jest dużo, ale nie narzekamy bo każdy projekt to nowa historia i wyzwanie.
W Przystani słoneczniki są wysokie jak drzewa, dynie rosną sobie wśród nich jak wielkie piłki i wszystko jest bajkowo przeskalowane. Natura rozbujała się w pełnię swoich możliwości - pora na zbiory.


Gdańsk to miasto wyjątkowo wdzięczne spacerowo. Można zagubić się na starym mieście, lub długo spacerować nad morzem, ale to co według mnie najlepsze, to odkrywanie pięknych zakamarków mniej znanych dzielnic. Cudny jest Wrzeszcz, Stara Orunia, Oliwa i Dolne Miasto, jednak ostatnio to Biskupia Górka stała się jednym z moich ulubionych miejsc w trójmieście.
Ta zapomniana dzielnica ukryła się trochę przed nowoczesnością i codziennym zgiełkiem. Wśród brukowanych ulic można natknąć się na wspomnienia przedwojennego życia. Nie do pojęcia jest fakt, że niewielu mieszkańców, a co dopiero turystów zna uroki Biskupiej Górki, choć jest o dwa kroki od Długiej i Neptuna obleganego tłumnie w każde wakacje.
Historia dzielnicy sięga XIII wieku. W średniowieczu na Biskupiej Górce leżała osada "Górka", co najmniej od 1277 stanowiąca własność biskupów kujawskich. W XIV wieku w osadzie znajdował się w dwór obronny.
Wzniesienie pełniło różnorakie funkcje militarne aż do 1919 roku, kiedy to podpisano traktat wersalski, który nakazywał demilitaryzację Gdańska.
W początkach XXwieku wzgórze stanowiło jeden z ciekawszych terenów rekreacyjnych dla mieszkańców miasta. Założono kilka placów sportowych, a w miejscu dawnych fortyfikacji powstały kolonie domów mieszkalnych.
Spacer po krętych, stromych ulicach Biskupiej Górki działa na wyobraźnię i przenosi w czasie o prawie sto lat.
Ta zapomniana dzielnica ukryła się trochę przed nowoczesnością i codziennym zgiełkiem. Wśród brukowanych ulic można natknąć się na wspomnienia przedwojennego życia. Nie do pojęcia jest fakt, że niewielu mieszkańców, a co dopiero turystów zna uroki Biskupiej Górki, choć jest o dwa kroki od Długiej i Neptuna obleganego tłumnie w każde wakacje.
Historia dzielnicy sięga XIII wieku. W średniowieczu na Biskupiej Górce leżała osada "Górka", co najmniej od 1277 stanowiąca własność biskupów kujawskich. W XIV wieku w osadzie znajdował się w dwór obronny.
Wzniesienie pełniło różnorakie funkcje militarne aż do 1919 roku, kiedy to podpisano traktat wersalski, który nakazywał demilitaryzację Gdańska.
W początkach XXwieku wzgórze stanowiło jeden z ciekawszych terenów rekreacyjnych dla mieszkańców miasta. Założono kilka placów sportowych, a w miejscu dawnych fortyfikacji powstały kolonie domów mieszkalnych.
Spacer po krętych, stromych ulicach Biskupiej Górki działa na wyobraźnię i przenosi w czasie o prawie sto lat.




















